Dopełnienie jest to wyraz w zdaniu, przez który myśl staje się pełniejszą, i oznacza istotę czyli przedmiot, na które spływa działanie podmiotu”. Tak napisał przed 150 laty w podręczniku do gramatyki Florian Czepieliński. Ładna to definicja, pokazująca, czemu w istocie ta część zdania służy.
Współcześnie o dopełnieniu mówimy, że jest to element zdania, który wskazuje na przedmiot czynności nazwanej przez czasownik, zależny od tego czasownika w zakresie struktury i formy gramatycznej. Mamy więc: „Zachowujcie (kogo? co?) prawo i przestrzegajcie (kogo? czego?) sprawiedliwości”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Dopełnienie uzupełnia podmiot i orzeczenie. Razem dostarczają wystarczającej informacji, jak w zdaniu Ala ma kota. Na podstawowym poziomie nie interesuje nas, jaki to był kot (do tego posłużą przydawki, np. mały, płochliwy, w łaty). Pomijamy także okoliczności czynności (tu przyda się okolicznik, np. od wczoraj, na własność, mimo zakazu rodziców).
Aby ułatwić rozpoznawanie dopełnień w zdaniach, wskazuje się często, że ta część zdania odpowiada na pytania przypadków zależnych, czyli innych niż mianownik. Widać to w przykładach:
dostąpić (D. kogo? czego?) miłosierdzia;
rzucać (C. komu? czemu?) psom;
zabierać (B. kogo? co?) chleb;
rządzisz (N. kim? czym?) ludami;
Reklama
chlubię się (Ms. w kim? w czym?) w nadziei.
Dopełnienie nie musi być pojedynczym słowem. Często przybiera ono postać wyrażenia przyimkowego, czyli połączenia rzeczownika z przyimkiem, np. odezwał się (do kogo?) do niej; mówię (do kogo?) do was, pogan; przyłączyli się (do kogo?) do Pana. Tak zbudowane dopełnienia służą nawiązywaniu relacji i wyrażaniu interakcji.
Podmiot w zdaniu jest przeważnie wykonawcą czynności, a dopełnienie – jej przedmiotem. Ta reguła sprawdza się, kiedy w zdaniu użyjemy tzw. strony czynnej – czyli klasycznego czasownika, takiego jak: pobudzę, poddał, przestrzegajcie.
Zwróćmy jednak uwagę, co się stanie, kiedy użyjemy strony biernej, a więc formy złożonej z czasownika być lub zostać i przekształconego czasownika (imiesłowu przymiotnikowego). Otrzymamy takie konstrukcje: został pobudzony, jest poddany, są przestrzegane.
Dodajmy do tego przykłady z czytań:
ofiary będą przyjęte (por. przyjmę ofiary);
dom mój będzie nazwany domem modlitwy (por. nazwą mój dom);
jestem posłany do owiec (por. Ojciec Mnie posłał).
W zdaniach ze stroną bierną dochodzi do odwrócenia ról – przedmiot czynności staje się gramatycznym podmiotem zdania.
Reklama
Nie wszystkie przypadki gramatyczne na to pozwalają. Owszem, uda się nam stworzyć pary: zabierać chleb i chleb zostanie zabrany albo rządzisz ludami i ludy są przez Ciebie rządzone. Nie będzie jednak poprawna para: dostąpić miłosierdzia oraz miłosierdzie zostało dostąpione. Tym bardziej nie zdołamy przekształcić w ten sposób zwrotu rzucić psom.
Wynika to z właściwości czasowników, które mogą być przechodnie lub nieprzechodnie. Te pierwsze pozwalają się przekształcić na stronę bierną, te drugie – niestety nie. Z czasownikiem przechodnim mamy do czynienia choćby w tym zdaniu: córka jest ciężko nękana przez złego ducha (por. zły duch ją nęka).
Według tej cechy – zdolności przechodzenia z funkcji dopełnienia do funkcji podmiotu – klasyfikujemy też dopełnienia, dzieląc je na bliższe (obiectum directum) i dalsze (obiectum indirectum). Dopełnienie bliższe może awansować do roli podmiotu, dalsze nie ma takiej zdolności.
Nie zależy to – jak to się czasem kojarzy uczniom albo studentom – od miejsca dopełnienia w zdaniu. Nie można powiedzieć, że dopełnienie bliższe dlatego tak się nazywa, iż znajduje się bliżej czasownika, jak w zdaniu: „Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom”. Pozycja w zdaniu nie ma tu akurat nic do rzeczy. Określenia bliższe i dalsze wynikają raczej z tradycji tłumaczenia pojęć łacińskich.
Warto jeszcze spojrzeć na kunsztowne gramatycznie zdanie: „Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe miłosierdzie”. W jednym miejscu mamy dwa dopełnienia bliższe w bierniku (wszystkich, miłosierdzie) oraz dwa dopełnienia dalsze w celowniku (nieposłuszeństwu, wszystkim).
Niezależnie od tego, gdzie w zdaniu znajduje się dopełnienie i jak je klasyfikujemy, jego rola pozostaje niezmienna. Służy temu, aby nasza myśl – jak chciał Florian Czepieliński – stawała się pełniejsza. A w dzisiejszej Liturgii Słowa ta pełnia dotyka spraw najważniejszych: przestrzegania sprawiedliwości, dostępowania miłosierdzia oraz zbawienia, które nie omija nikogo.





