Reklama

Wiara

Ludzkie historie

Z więzienia do wolności

Niedziela Ogólnopolska 14/2026, str. 72-73

Grzegorz Czerwicki

Archiwum Grzegorza Czerwickiego

Grzegorz Czerwicki

Jeszcze 11 lat temu na świat patrzył zza więziennych krat. Spotkał na swojej drodze Boga, który nie przekreśla, lecz podnosi. Dziś Grzegorz Czerwicki wraca do więzienia dobrowolnie – jako świadek Chrystusa. Niesie Go tam, gdzie ludzie potrzebują nadziei.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Angelika Kawecka: 12 lat za kratami to dla wielu kawał czasu. Dla Pana to krótki moment życia, który był potrzebny, aby odkryć i spotkać Żywego Boga, czy raczej długi okres, w którym doszło do nawrócenia serca?

Grzegorz Czerwicki: 12 lat to kawał czasu. To był bardzo trudny okres. Więzienie dla każdego jest trudnym doświadczeniem, bo człowiek mierzy się tam ze swoimi demonami, a dodatkowo przebywa z ludźmi, którzy powinni być przykładem, a często tak nie jest. Mam na myśli służbę więzienną. Ten czas był dla mnie okresem doświadczeń, przeżyć, rozmów i spotkań z ludźmi. Z założenia to miała być resocjalizacja w praktyce i nauka lepszego życia, ale było, jak było... Cztery ostatnie lata wspominam szczególnie, jako czas niezmarnowany. Na niektóre momenty patrzę dziś nawet z uśmiechem, bo czasem trzeba było trochę „świrować”, żeby nie zwariować. Był także czas nauki w szkole i pracy. Pojawili się też funkcjonariusze, którzy wnieśli światło w życie więźnia. Z dwoma mam do dziś kontakt.

Pierwsze doświadczenie pobytu za kratami dla wielu osób bywa momentem albo ogromnego buntu, albo wręcz totalnego poczucia dna, upadku. Co wówczas Pan czuł? Jakie emocje towarzyszyły Panu na przestrzeni tych lat odsiadywania wyroku? Bóg już wtedy subtelnie pukał?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Moje pierwsze dni za kratami to był strach, obawa o siostrę i lęk przed tym, co dalej będzie ze mną. Doświadczyłem pobytu w zwykłych celach, gdzie można było spokojnie odsiadywać wyrok, ale były też chwile bardzo trudne, prześladowania, a nawet tortury ze strony współosadzonych. Więcej o tym napisałem w swojej książce Nie jesteś skazany. Początkowe doświadczenie z więzieniem było dla mnie momentem totalnego załamania psychicznego. Dodatkowo bardzo trudne wieści z domu dolewały oliwy do ognia. To była samotność i prawdziwa ciemność. Czas, w którym niemal doprowadziłem siebie do śmierci. O Bogu nie było wtedy mowy. Widziałem ludzi modlących się, ale nie byli dla mnie autentyczni. Modlili się w więzieniu, a po wyjściu szybko wracali do więzienia. Śmiałem się z tego. Czy Bóg się dobijał? Nie doświadczałem tego aż do 2011 r., kiedy zapukał do mojego życia przez... ateistę, który polecił mi do czytania ciekawą książkę – Pismo Święte. Za dwa papierosy kupiłem Biblię od jednego z osadzonych i zacząłem czytać, i rozmawiać z Bogiem, skupiając się na Jezusie.

Dziś aktywnie działa Pan na rzecz osób osadzonych i byłych więźniów. Co w tej posłudze zanoszenia im Chrystusa jest najtrudniejsze, a co daje największą radość i utwierdza w poczuciu, że to ma sens? To Pana życiowe powołanie?

Reklama

Misję odkryłem jeszcze w więzieniu, na spotkaniach, podczas czytania Biblii oraz rozmów z ludźmi. Pamiętam, że kiedy mówiłem, iż będę wracał do więzienia i opowiadał o Jezusie, nikt mi nie wierzył. Dziś jestem 11 lat na wolności, a od 10 lat jeżdżę do zakładów karnych, poprawczaków, młodzieżowych ośrodków wychowawczych i socjoterapeutycznych. Niosę tam Jezusa, ale w wolności, nie „walę Nim po głowie”, dlatego indywidualnie pracuję także z ludźmi niewierzącymi. Jestem przekonany, że w ewangelizacji czy kontakcie z różnymi osobami nie chodzi tylko o mówienie o Jezusie, ale o pokazanie życia z Jezusem. Na spotkaniach mam prezentacje i wyświetlam filmy ze swojego życia, pokazuję owoce przygotowywania się z Jezusem do wyjścia na wolność. Często wychowawcy i psychologowie w zakładach karnych pytają mnie, czy wierzę w resocjalizację. Odpowiadam, że nie – i wtedy dopiero zaczyna się rozmowa o tym systemie i doświadczeniu moim i wielu innych osadzonych. To nie jest prosty temat. Odwiedziłem prawie wszystkie więzienia i okazuje się, że wielu ludzi po usłyszeniu historii zwykłego gościa z Nowej Huty zapragnęło żyć normalnie – i dziś tak żyje, a nawet dzieli się swoim świadectwem. Zdecydowanie dodaje mi to energii i siły do działania. Najtrudniejsze są dla mnie rozmowy o darowiznach na fundację, o wsparciu mojego działania. Żyję w pełni z datków tych, którzy chcą pomóc osadzonym czy pogubionej młodzieży. Mówiąc zupełnie serio, nieraz myślę, że łatwiej byłoby mi kraść pieniądze, niż ciągle o nie prosić. To niewątpliwie najtrudniejszy element mojej działalności i bardzo ciężki temat. Często wołam wtedy do Jezusa i mam poczucie, że gdyby to nie był Jego plan, dawno bym tego nie robił i poszedł do „zwykłej” pracy. Czy mam trudne chwile? Tak. Jak sobie z nimi radzę? O tym będzie w kolejnej książce.

Jakiego Boga spotkał Pan w więzieniu – surowego Sędziego czy miłosiernego Ojca? Jak to doświadczenie wpłynęło na Pana rozumienie przebaczenia?

W więzieniu spotkałem Boga Żywego — z uśmiechem. Boga, który ukazał mi drogę, jak żyć i jak Go poznawać. Boga, który jest przyjacielem, najbliższym mi w osobie Jezusa. Jezus pokazał mi swoim życiem, czynami i zachowaniem nowy dla mnie obraz Boga. Dzięki temu odkryłem, jak bardzo jestem kochany przez Ojca w niebie, i mogłem przebaczyć własnemu, ziemskiemu ojcu. Z tego doświadczenia powstał warsztat o przebaczeniu i powstaje także książka.

Wracając do Pana pierwszej książki Nie jesteś skazany, opowiada Pan swoją historię, która streszcza się w bardzo konkretnym przesłaniu: „Każdy święty ma swoją przeszłość, każdy grzesznik ma swoją przyszłość”. Jaką nadzieję chciałby Pan przekazać odbiorcom swoich projektów, czytelnikom książki, ludziom na życiowych zakrętach?

To proste, ale długo się tego uczyłem. Zrozumiałem to, kiedy zacząłem czytać Pismo Święte. Wiele rzeczy w życiu komplikujemy sami, a zmiana zaczyna się w chwili, gdy przestajesz udawać, że dasz radę sam, i prosisz o pomoc ludzi obok. Wtedy naprawdę zaczyna się coś dziać. Ja nie zmieniłem życia w jeden dzień i tylko o własnych siłach. To nie były jeden przełomowy moment ani cudowna chwila. To codzienna cicha praca, której nikt nie widzi w internecie. Każda duża zmiana jest procesem. Często mówię do młodych: skoro ja potrafiłem poprosić o pomoc, ty też możesz. A gdy ktoś odmówi – nie zatrzymuj się na tym. Szukaj dalej. Naprawdę są ludzie, którzy chwycą twoją wyciągniętą rękę i podniosą cię, kiedy spadasz.?

Podziel się:

Oceń:

2026-03-30 21:19

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Dzielą się Dobrą Nowiną

Adobe Stock

Boże Narodzenie to czas, kiedy ludzkie serca są bardziej otwarte na przyjęcie Dobrej Nowiny. Tym radośniej o narodzeniu Boga w swoim życiu opowiadają członkowie gorzowskiego zespołu Nowonarodzeni.

Więcej ...

Kard. Cupich: Tą encykliką Papież daje nam sygnał alarmowy

2026-05-29 08:39

Vatican Media

W wywiadzie dla Vatican News arcybiskup Chicago, kardynał Blase Cupich, powiedział, że pierwsza encyklika Leona XIV Magnifica humanitas wskazuje, iż nowa technologia ma potencjał, by przewyższyć naszą zdolność do jej kontrolowania, a Papież daje nam sygnał alarmowy, byśmy pilnie zareagowali na ten moment dziejów.

Więcej ...

Majowe podróże z Maryją: Kazimierz Dolny. U stóp Pani Zwiastowania

2026-05-29 20:50
Sanktuarium Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny Pani Kazimierskiej

franciszkanie-ofm-kazimierz.pl

Sanktuarium Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny Pani Kazimierskiej

Zamykamy naszą wielką jubileuszową pętlę, powracając tam, gdzie bije serce lubelskiej ziemi. Z włocławskich bulwarów nad Wisłą przenosimy się do Kazimierza Dolnego, by wspiąć się na Plebanią Górę. Tutaj, w otoczeniu renesansowych kamienic i wiślanych przełomów, wznosi się kościół Ojców Reformatów. To miejsce szczególne – sanktuarium Matki Bożej Zwiastowania, w którym niebo od stuleci spotyka się z ziemią w tajemnicy radosnego „fiat”.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

W Lublinie dziecko przeżyło aborcję

Wiadomości

W Lublinie dziecko przeżyło aborcję

Tragiczny wypadek na A1. Nie żyje prof. Marcin...

Niedziela Łódzka

Tragiczny wypadek na A1. Nie żyje prof. Marcin...

Zmiany kapłanów 2026 r.

Kościół

Zmiany kapłanów 2026 r.

Zmarł dr dr h.c. Krzysztof Czajkowski

Niedziela Częstochowska

Zmarł dr dr h.c. Krzysztof Czajkowski

Włochy: figura ojca Pio płacze krwią. Sprawę bada...

Kościół

Włochy: figura ojca Pio płacze krwią. Sprawę bada...

Zmiany personalne w diecezji

Aspekty

Zmiany personalne w diecezji

Oświadczenie Rzecznika Prasowego Archidiecezji Lubelskiej...

Kościół

Oświadczenie Rzecznika Prasowego Archidiecezji Lubelskiej...

Powstaje nowe sanktuarium w Polsce.

Kościół

Powstaje nowe sanktuarium w Polsce. "Na Mszę przychodziło...

Nowenna przed Uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi...

Wiara

Nowenna przed Uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi...