Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Ks. Mieczysław Tylutki spocznie w Elblągu

2018-11-05 17:12

Agnieszka Bugała

pixabay

Sekretarz prowincjalny Zgromadzenia Salwatorianów ks. Sławomir Noga SDS poinformował, że pogrzeb ŚP. Ks. Mieczysława Tylutkiego odbędzie się  8 listopada 2018 r. o godz. 12.00 w kościele p.w. św. Brata Alberta w Elblągu.

W dniu pogrzebu od godz. 9.00 potrwa czuwanie modlitewne przy trumnie Zmarłego.

W środę, 7 listopada, czuwanie rozpocznie się o godz. 19.00 i zakończy je Msza św. o godz. 21.00.

Reklama

Ks. Tylutki spocznie na cmentarzu Agrykola w Elblągu.

Salwatorianie proszą o modlitwę za Współbrata.

Tagi:
kapłan kapłan

Ks. Stefan Niedzielak i jego parafia

2019-01-16 11:02

Wojciech Bobrowski
Niedziela Ogólnopolska 3/2019, str. 42-43

Grzegorz Boguszewski
Ks. Stefan Niedzielak prezentuje bp. Władysławowi Miziołkowi odnowioną kaplicę Loretańską (lata 60.)

Na temat ks. Stefana Niedzielaka napisano wiele artykułów i opracowań historycznych. Omówiono wiele tajemnic związanych z jego tragiczną śmiercią, z działaniami na rzecz upamiętnienia ofiar Polaków poległych i pomordowanych na Wschodzie, z jego misją obrońcy prawdy i świadka historii. Najmniej można spotkać informacji o pracy tego kapłana jako duszpasterza i proboszcza. Niekiedy też te szesnaście lat pracy w parafii Matki Bożej Loretańskiej na warszawskiej Pradze jest uważanych za mniej aktywny okres w życiu księdza. Sama nominacja na funkcję proboszcza w peryferyjnej dzielnicy Warszawy jest traktowana jako jego wycofanie się z głównego frontu starcia polskiego Kościoła z komunizmem. W mojej opinii, jest to pogląd całkowicie błędny. Myślę, że w parafii z kościołem przy ul. Ratuszowej ks. Stefan Niedzielak sprostał wielkiemu wyzwaniu i przeżył najlepsze lata swojego kapłaństwa. Słowa te kreślę jako naoczny świadek.

Najstarszy zabytek sakralny warszawskiej Pragi

Jest nim kościół Matki Bożej Loretańskiej przy ul. Ratuszowej. Powstał on w latach największej świetności i bogactwa stołecznej już wówczas Warszawy, w czasie panowania dynastii Wazów. Zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem był on kaplicą przy wielkim kompleksie klasztornym Zakonu Franciszkanów, a dokładniej tej ich gałęzi, która na ziemiach polskich nazywana jest Bernardynami. Praga była wówczas odrębnym miastem, a ulicy, przy której mieścił się miejski magistrat, nadano nazwę Ratuszowa. Dochodzi ona prostopadle do samej Wisły, a na jej przedłużeniu po drugiej stronie rzeki w dzielnicy Stare Miasto spotykamy ul. Mostową. Nie jest to przypadek, gdyż za panowania Zygmunta Augusta, ostatniego z Jagiellonów, właśnie tu zbudowano pierwszy warszawski most przez Wisłę. Kaplicę, zwaną Domkiem Loretańskim, wzorowano na słynnym „Domu Maryi” z włoskiego Loreto. W środku domku ustawiono słynną figurę Matki Bożej Loretańskiej i otoczono ją krużgankami. Cały obiekt starannie wykończono w stylu epoki, a był to już barok. W 1644 r. oddano kaplicę do użytku zakonnikom oraz okolicznym mieszkańcom. Stan ten przetrwał tylko kilkanaście lat. Rzeczpospolita wkraczała właśnie w jeden z najbardziej tragicznych okresów w swojej historii, znany nam z sienkiewiczowskiej Trylogii. Podczas tych i następnych wojen, tj. powstania kościuszkowskiego (rzeź Pragi) i kampanii napoleońskich, bogate handlowe miasto Praga zostało doszczętnie zniszczone. Na jego miejscu rozciągają się dziś Park Praski i warszawskie zoo. Z całego zespołu zabudowań klasztornych cudem przetrwał do naszych czasów jedynie Domek Loretański, w 1941 r. podniesiony do funkcji kościoła parafialnego.

Proboszcz „czerwonej Pragi”

W lutym 1961 r. ks. Stefan Niedzielak został proboszczem tej właśnie parafii Matki Bożej Loretańskiej na warszawskiej Pradze. Jego poprzednik – ks. Antoni Haze przekroczył już osiemdziesiątkę, a pracował tam od prawie czterdziestu lat. W zapiskach „Pro memoria” z sierpnia 1952 r. kard. Stefan Wyszyński zamieścił zdanie: „Jest to człowiek, którego koniecznie trzeba zmienić, gdyż nie ogarnia już całości sprawy”. Jednak burza, która wówczas narastała nad polskim Kościołem, spowodowała, że było to możliwe dopiero prawie dekadę później. W tym czasie parafia powiększyła się wielokrotnie, na jej terenie wyrosła nowa dzielnica, taka warszawska Nowa Huta, a ze wszystkich podwórek słychać było głosy dzieci. Jej mieszkańcy pracowali m.in. w pobliskiej Fabryce Samochodów Osobowych i w Hucie Warszawa, była też duża grupa osób związanych z resortami siłowymi ludowego państwa. Włodarze PRL-u tak mocno troszczyli się o kręgosłup ideologiczny mieszkańców tej dzielnicy Warszawy, że wybrali ją na miejsce zamieszkania dla kilkudziesięciu rodzin hiszpańskich komunistów, gotowych do budowy czerwonego raju nad Wisłą. W założeniu mieli oni być awangardą postępu, a że nie do końca się udało, to już inny temat.

Nowy proboszcz zderzył się z wieloma problemami. Pierwszy to szczupłość miejsca w samym budynku kościoła i w salach katechetycznych. O skali wyzwania może świadczyć liczba dzieci, które zapisały się na katechizację. W 1961 r. wzrosła ona z 1350 do 2500 (dane z kroniki parafialnej). Liczby te wydają się dziś nieprawdopodobne.

Ks. Niedzielak zadziałał tu wielotorowo. Zagospodarował on jako salkę lekcyjną każdą wolną powierzchnię w kościele i na plebanii. Po dwóch latach wzniósł też niewielki parterowy budynek katechetyczny. Pokonawszy dziesiątki przeszkód natury administracyjnej, zwykle celowo tworzonych, mimo braku materiałów budowlanych, dokończył odtworzenie północnego krużganku świątyni i zbudował zadaszenie przed jej głównym wejściem. Ta ostatnia inwestycja była często krytykowana, gdyż wiata zasłaniała piękny barokowy kościół. Jednak zadaszenie okazało się bardzo funkcjonalne zwłaszcza podczas udzielania tysiącom praskich dzieci sakramentów I Komunii św. i bierzmowania. Po kilkunastu latach, gdy fala powojennego wyżu demograficznego odpłynęła już z nowej dzielnicy, wiata przestała być potrzebna i została rozebrana.

Życie parafii

Lata 60. ubiegłego wieku to czasy II Soboru Watykańskiego i wprowadzania reformy liturgicznej w całym Kościele. Język polski oraz postawa stojąca podczas Mszy św. były dużą zmianą. Stały się one częstym tematem niedzielnych kazań naszego proboszcza. Zwracał on też uwagę na to, czy wierni nauczyli się dialogu z kapłanem podczas Mszy św. Najczęściej jednak były komentowane kazania wygłaszane z okazji skasowanych przez komunistów świąt narodowych, jak 11 Listopada lub 3 Maja, oraz rocznic najważniejszych dla każdego Polaka wydarzeń historycznych. W czasie grudniowej masakry na Wybrzeżu w 1970 r. ks. Stefan Niedzielak intonował Suplikacje. Wiele młodych osób zamieszkujących Pragę właśnie od niego dowiedziało się prawdy o katyńskiej zbrodni. Na reakcję władz nie trzeba było długo czekać. Już we wczesnych latach 60. zakazano procesji eucharystycznej ulicami dzielnicy w uroczystość Bożego Ciała. Podczas wielu nabożeństw sprawowanych na dziedzińcu kościelnym krążyły wokół samochody milicyjne z przeraźliwym sygnałem dźwiękowym. Jednak gdy czytałem kroniki parafialne udostępnione mi przez obecnego proboszcza ks. Zbigniewa Klocha, na próżno szukałem jakichkolwiek śladów tych wydarzeń. Ks. Niedzielak miał świadomość tego, że wszystko, co napisze, może być użyte przeciw niemu. Na temat jego intensywnej działalności w konspiracji w czasie II wojny światowej czy po jej zakończeniu nie wiedzieliśmy nic. Można powiedzieć, że nigdy się nie ujawnił. Podobnie postępowało wielu Polaków, jego rówieśników, którzy nawet po 1989 r. mówili: „Ja walczyłem dla Polski, a nie dla emerytury” – zachowywali swoją historię z lat okupacji często tylko dla siebie.

Ks. Stefan Niedzielak nie był sam, zawsze w parafii wspierało go kilku wikariuszy należących do pokolenia kapłanów, którzy wstępowali do seminarium w najczarniejszych stalinowskich latach. Myślę, że mieli świadomość, jaka może być cena wejścia na drogę kapłańskiego powołania. Warunki w seminarium na Krakowskim Przedmieściu były wówczas gorzej niż skromne, niekiedy doskwierał głód, i to nie tylko w Wielkim Poście. W sąsiednim budynku Dziekanki, zabranym przez komunistów Kościołowi, otwarto klub nocny. Wieczorami aż do godzin porannych rozlegały się tam głośne, ostre dźwięki. Klerycy nie mogli spokojnie spać ani się uczyć. Myślę, że pokolenie moich dzieci spotkało mniej tak mocnych świadectw wiary jak moje. Nasz proboszcz bardzo wspierał sport, sam dużo chodził, dobrze pływał. Aprobował wakacyjne wyjazdy na spływy kajakowe studentów i młodzieży, także inne inicjatywy, np. zespół muzyczny. Prymas Wyszyński po opłatkowej wizycie w naszej parafii zapisał w dzienniku „Pro memoria”: „Odwiedziłem Dom Ks. Emerytów przy ul. Ratuszowej i Ks. Dziekana Niedzielaka...”, i dodał: „(...) oraz zespół perkusyjny robiący wiele hałasu w piwnicach plebanii”. Jest tam także wiele wzmianek o pracy ks. Niedzielaka w roli dziekana dekanatu Praga Północ. Wynika z nich, że zadania te traktował bardzo poważnie.

„Non omnis moriar...” – Nie wszystek umrę...

Z kapłanów posługujących w parafii Matki Bożej Loretańskiej w latach 60. czterech zginęło śmiercią tragiczną. Najpierw dwaj wikariusze, którzy z wielkim oddaniem prowadzili duszpasterstwo młodzieży i studentów, zmarli w wyniku wypadków samochodowych, następnie ks. Niedzielak został zamordowany przez nieznanych sprawców w swojej następnej parafii na Powązkach (20 stycznia 1989 r.). Ks. Zdzisław Król, jako ostatni z nich, zginął w katastrofie smoleńskiej (2010 r.). Okoliczności śmierci co najmniej trzech z tych kapłanów nie są do końca wyjaśnione. Jednak wszyscy oni pozostali w naszej wdzięcznej pamięci, a przez świadectwo, które dawali, mieli pozytywny wpływ na nasze życie. Dawni uczestnicy Duszpasterstwa Akademickiego z parafii Matki Bożej Loretańskiej na warszawskiej Pradze są dziś animatorami lub uczestnikami katolickich wspólnot formacyjnych na trzech kontynentach. Dlatego też z inicjatywy młodzieży parafialnej z czasów ks. Stefana Niedzielaka skwer w narożniku Parku Praskiego przy kościele Matki Bożej Loretańskiej nosi jego imię. W 30. rocznicę tragicznej śmierci naszego Proboszcza dzięki staraniom obecnego gospodarza parafii ks. Zbigniewa Klocha w kościele zostanie też wmurowana tablica przypominająca pracę jego poprzednika.

Od wielu lat obserwujemy w Polsce narastającą falę ataków na Kościół, duchowieństwo i całą wspólnotę ludzi wierzących, tak jakbyśmy byli winni całego zła współczesnego świata. Mając w pamięci dobro, z którym spotkaliśmy się ja i moi przyjaciele w peryferyjnej warszawskiej parafii przy ul. Ratuszowej, odnoszę wrażenie, że współczesna agresja wobec Kościoła to tylko koszmarny sen, z którego za chwilę się obudzimy.

Dziękuję p. Marii Gabiniewicz i p. Iwonie Czarcińskiej z Instytutu Prymasowskiego za udzielone informacje oraz ks. Zbigniewowi Klochowi za udostępnienie kronik parafii Matki Bożej Loretańskiej w Warszawie z lat 60. i 70. XX wieku.

Wojciech Bobrowski
Autor wzrastał na terenie parafii, której proboszczem w latach 1961-77 był ks. Stefan Niedzielak. Jest absolwentem Wydziału Elektroniki Politechniki Warszawskiej, przewodnikiem wolontariuszem w Muzeum Powstania Warszawskiego. Od ponad roku współpracuje z „Niedzielą”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Program „Mama 4+” przyjęty przez rząd

2019-01-22 13:43

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o rodzicielskim świadczeniu uzupełniającym. Dzięki nowym przepisom osoby, które wychowały co najmniej czworo dzieci i nie posiadają niezbędnych środków utrzymania, uzyskają prawo do otrzymania świadczenia. Na program „Mama 4+” w projekcie budżetu państwa na 2019 rok zarezerwowano ponad 801 mln złotych. Świadczenie będzie wypłacane od marca.

lorenkerns / Foter.com / CC BY

Gospodarzem projektu ustawy jest Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Przyjęte przepisy to spełnienie obietnicy złożonej w kwietniu ubiegłego roku przez premiera Mateusza Morawieckiego.

Dla kogo „Mama 4+”?

Celem projektowanych przepisów jest zapewnienie dochodu osobom, które zrezygnowały z zatrudnienia lub go nie podjęły ze względu na wychowywanie dzieci w rodzinach wielodzietnych.

Rodzicielskie świadczenie uzupełniające będzie mogło być przyznane matce, która urodziła i wychowała co najmniej czworo dzieci, a w przypadku śmierci matki dziecka albo porzucenia dzieci przez matkę – ojcu, który wychował co najmniej czworo dzieci;

o świadczenie będą mogły ubiegać się osoby, które nie posiadają niezbędnych środków do życia i osiągnęły wiek emerytalny. W przypadku kobiet to 60 lat, mężczyzn – 65 lat;

rodzicielskie świadczenie uzupełniające będzie przysługiwać wyłącznie osobom mieszkającym w Polsce i mającym (po ukończeniu 16 lat) tzw. ośrodek interesów życiowych na terytorium naszego kraju – przez co najmniej 10 lat;

rodzicielskie świadczenie uzupełniające będzie mogło być przyznane obywatelom Polski lub osobom, mającym prawo pobytu lub prawo stałego pobytu w Polsce bądź obywatelom państw członkowskich Unii Europejskiej, państw członkowskich Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) lub cudzoziemcom legalnie przebywającym na terytorium Polski;

uzyskanie prawa do świadczenia nie będzie związane z wcześniejszym opłacaniem składek na ubezpieczenia społeczne.

Po wejściu w życie nowych przepisów osoby spełniające kryteria, będą mogły złożyć wniosek do Prezesa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych lub Prezesa Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego w celu uzyskania prawa do świadczenia. W przypadku, gdy osoba zainteresowana pobiera już świadczenie niższe od najniższej emerytury, świadczenie rodzicielskie będzie uzupełniać pobierane świadczenie do kwoty najniższej emerytury (od 1 marca 2019 r. 1100 zł). Natomiast, w przypadku osoby nie mającej prawa do żadnego świadczenia, wysokość rodzicielskiego świadczenia uzupełniającego odpowiadać będzie tej kwocie. Zanim dojdzie do jego wypłaty Zakład Ubezpieczeń Społecznych lub Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego zbada m.in. sytuację dochodową danej osoby.

Docenić trud, ochronić przed ubóstwem

– Rząd Zjednoczonej Prawicy od samego początku docenia trud rodziców, którzy zdecydowali się na wychowanie dzieci w rodzinach wielodzietnych. Nowymi przepisami chcemy uhonorować osoby, które, żeby wychować co najmniej czworo dzieci, zrezygnowały z pracy zarobkowej, a dziś żyją na granicy ubóstwa, nie mając prawa do świadczeń nawet na minimalnym poziomie. Rodzicielskie świadczenie uzupełniające zapewni im teraz podstawowe środki do życia – mówi minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska.

Szacuje się, że z nowych przepisów skorzysta ok. 65 tys. osób, które dziś nie mają prawa do emerytury lub renty oraz 20,8 tys. osób, które pobierają świadczenia poniżej poziomu najniższej emerytury.

Rodzicielskie świadczenie uzupełniające będzie corocznie waloryzowane.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uczestnicy Rejsu Niepodległości już w Panamie

2019-01-22 21:17

pb (KAI Panama) / Panama

Uczestnicy Rejsu Niepodległości są już w Panamie. Na 34. Światowe Dni Młodzieży przybyły osoby, które właśnie przypłynęły tam na żaglowcu „Dar Młodzieży”, jak również te, które wcześniej uczestniczyły w poszczególnych etapach podróży. – Panama jest piękna! – mówią w rozmowie z KAI.

Krzysztof Tadej

„Dar Młodzieży” pozostanie w stolicy Panamy do 28 stycznia. Cumuje w porcie Balboa, znajdującym się w pobliżu wejścia do Kanału Panamskiego od strony Oceanu Spokojnego. Uczestnicy rejsu zaprosili na pokład żaglowca papieża Franciszka, który będzie przebywał z wizytą w Panamie w dniach 23-27 stycznia.

- Chcemy być młodymi ambasadorami Polski – powiedziała KAI Dominika Hoft ze Środy Wielkopolskiej. Dodała, że już sam fakt udziału w Rejsie Niepodległości był wielkim zaszczytem, bo „mogliśmy w różnych portach świata mówić o Polsce, o tym, jaka jest piękna”. - Chcemy się tym podzielić także tutaj, w Panamie. To w końcu u nas dwa i pół roku temu odbyły się poprzednie Światowe Dni Młodzieży. Jest to dla nas fajne podsumowanie tego czasu i wykorzystamy to w stu procentach – podkreśliła Dominika, która na koszulce miała napis: „Bądź spokojny, Bóg czuwa i wie, co robi”.

- Ludzie w różnych krajach nas rozpoznawali i pytali o Polskę – zaznaczyła Anna Konopka z Krakowa. Rejs Niepodległości nazwała niesamowitą inicjatywą, dzięki której świętowała niepodległość „całym ciałem i duchem”.

Przyznała, że pierwszy raz miała okazję być na statku i poczuła na własnej skórze trudy z tym związane, które ją jednak umocniły.

Wyjaśniła, że rejs był podzielony na dziewięć odcinków i poszczególne grupy uczestników uczestniczyły w jednym z nich. Ale zwieńczeniem całego rejsu są Światowe Dni Młodzieży, dlatego do Panamy przylecieli wszyscy, którzy płynęli w Rejsie Niepodległości.

- Kiedy w czasie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie papież ogłosił, że kolejne odbędą się w Panamie, to zamarzyłam, że chcę tam być, choć wydawało się to czymś dla mnie niemożliwym – zwierza się Agnieszka Szymczyk z Kielc. - Ale kiedy poszłam na studia, zobaczyłam ogłoszenie o konkursie na udział w Rejsie Niepodległości, którego kulminacją miał być właśnie pobyt na ŚDM w Panamie. Zgłosiłam się, choć z żeglowaniem nie miałam nigdy żadnej styczności. Mieszkam w województwie świętokrzyskim, więc nigdy nie sądziłam, że będę marynarzem, że będę wchodziła na reję, że będę myła pokłady i że poznam tylu niesamowitych ludzi. To niezwykłe doświadczenie i przygoda. Po dwóch i pół roku przyleciałam do Panamy ze znajomymi z Rejsu Niepodległości i mam zaszczyt uczestniczyć w tych wydarzeniach – opowiada Agnieszka.

Pytana, co trzeba było zrobić, żeby wygrać konkurs na udział w rejsie, tłumaczy, że składał się on z dwóch etapów. - Pierwszym było dodanie na Facebooku zdjęcia, które przedstawiało naszą małą ojczyznę, miejsce, do którego jesteśmy przywiązani, i zbieranie lajków od znajomych. Kto przeszedł do drugiego etapu, uczestniczył w Warszawie w konkursie wiedzy z zakresu Biblii, żeglugi i historii Polski. Po drugim etapie zostali wyłonieni zwycięzcy – wyjaśniła Szymczyk.

„Dar Młodzieży” wyruszył z Gdyni 20 maja 2018 r. W czasie całego rejsu przez jego pokład przewinie się niemal 1000 uczestników. Przybili lub jeszcze przybiją w sumie do 22 portów w 18 państwach świata na czterech kontynentach. Do Gdyni żaglowiec wróci 28 marca br.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem