Reklama

Zagrzmiało w Małujowicach

2018-04-09 17:12

Anna Buchar

Ranata Krzysztofik

10 kwietnia 1741 r. odbyła się Bitwa pod Małujowicami. Było to starcie zbrojne między wojskami pruskimi Fryderyka II, a wojskami austriackimi generała von Neipperga podczas I wojny śląskiej. Bitwę można uważać za swoisty punkt zwrotny w historii Europy Środkowej, gdyż wojska pruskie pierwszy raz pokonały armię habsburską, co było wstępnym etapem na drodze do mocarstwowości zmilitaryzowanego i agresywnego państwa pruskiego. Zwycięstwo Prusaków zaważyło na dalszych losach Śląska.

Wierni z parafii pw. św. Jakuba Apostoła w Małujowicach chcąc przypomnieć wydarzenia sprzed 277 lat wraz z Gminną Biblioteką Publiczną w Skarbimierzu zorganizowali Spotkanie z Historią.

Reklama

W ramach spotkania, które odbyło się w Niedzielę Miłosierdzia przygotowano inscenizację Bitwy pod Małujowicami. Uczestnicy wydarzenia poza tym, że zobaczyli musztrę i fragment zbrojnego starcia, dowiedzieli się także o wojennych zwyczajach tamtych czasów.

Zobacz zdjęcia: Zagrzmiało w Małujowicach

Inscenizację poprzedziła Msza św., której przewodniczył bp Jacek Kiciński. Podczas Eucharystii wrocławski biskup pomocniczy udzielił młodzieży sakramentu bierzmowania.

Tagi:
rekonstrukcja

Rekonstrukcja przedwojennej Woli

2016-04-21 11:41

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 17/2016, str. 4

Komputerowa animacja przedwojennej Woli jest piękna, bo pokazuje tętniącą życiem dzielnicę przemysłową. Choć wpisuje się w bardzo ważny patriotyczny projekt, to jednak zawiera drobne błędy

rozgrzewamypolskieserca.pl
Film pt. „Warszawa 1935. Wola” można zobaczyć na stronie www.rozgrzewamypolskieserca.pl

Wielkie fabryki, gwarne bazary, pędzące tramwaje i warszawscy cwaniacy. Zatłoczony Kercelak funkcjonował na Woli od drugiej połowy XIX wieku. Pod dachami drewnianych straganów ustawionych w ciasnych rzędach na półtorahektarowym targowisku przekrzykują się przekupki. Budki stojące w rejonie ulicy Chłodnej były niegdyś symbolem tętniącej życiem stolicy.

Kercelak zniknął z mapy stolicy podczas Powstania Warszawskiego. Dziś możemy go zobaczyć na trójwymiarowej animacji autorstwa zespołu grafików, historyków i animatorów z okazji stulecia przyłączenia Woli do Warszawy. Dzięki cyfrowej technice odtworzyli nie tylko Kercelak, ale też czerwone przedwojenne tramwaje jadące na plac Wilsona, dorożki i wozy drabinowe, eleganckie samochody, kamienice przy ulicach Chłodnej, Wolskiej, Okopowej, Karolkowej i wreszcie okazałą Gazownię Miejską.

Brakujący element animacji

„Wola 1935” jest uzupełnieniem filmu z 2013 r. „Warszawa 1935”, w którym zrekonstruowano Śródmieście. Twórcy zamierzają w ten sam sposób zaprezentować wkrótce przedwojenną Pragę, Pałac Saski i Stadion Wojska Polskiego, Most Kierbedzia oraz inne części miasta. – Krok po kroku chcemy pokazywać całą przedwojenną i wspaniałą Warszawę. Takie przedsięwzięcia są bardzo pracochłonne i potrzebni są sponsorzy – mówi „Niedzieli” Tomasz Gomoła, architekt i reżyser filmu.

Animacja miała być wiernym odzwierciedleniem Woli z 1935 r., ale na niektórych ujęciach zabrakło przynajmniej jednego ważnego elementu – kościoła parafialnego św. Wojciecha, który od ponad 110 lat jest punktem orientacyjnym dla mieszkańców dzielnicy. Nie widać go na trzecim planie z ulicy Wolskiej, a na ujęciu panoramy z lotu ptaka widoczne są jedynie kominy. – Wydaje mi się, że nanieśliśmy wszystkie detale, a kościół najprawdopodobniej przysłaniają przedwojenne budynki. Nie sądzę, aby takie rzeczy po naszej wnikliwej analizie były możliwe – tłumaczy Gomoła.

Wystarczy jednak przejść się po przedwojennym bruku i torach, które nadal znajdują się na ulicy Chłodnej, aby przekonać się, że wieża kościoła widoczna jest centralnie w osi ulicy i żaden z pobliskich budynków nie mógł jej przysłonić także w 1935 r. – Na pewno pomijanie kościołów nie było naszą intencją – zapewnia Gomoła. – Następny film, którego premiera zaplanowana jest pod koniec 2016 r. będzie wjeżdżać na Wolę od zachodniej strony i tam kościół będzie widoczny na pierwszym planie.

Reżyser zgadza się, że w takich animacjach historycznych stare zabytki i kościoły są bardzo ważne, bo do dziś stoją w tych samych miejscach. Dla widzą są więc punktami orientacyjnymi, które łączą przedwojenną stolicę ze współczesną Warszawą.

Rozgrzewamy Polskie Serca

W produkcji dziewięciominutowego filmu „Warszawa 1935. Wola” pomogło PGNiG. „Jako spadkobierca i opiekun jednego z najważniejszych obiektów przemysłowej Woli – Gazowni Warszawskiej, przyczyniamy się do zachowania pamięci o historii tej niezwykłej części miasta” – informuje na stronie internetowej firma.

Produkcja jest częścią programu „Rozgrzewamy Polskie Serca”, który ma propagować historię i wartości patriotyczne. – Chcemy w nowoczesny sposób opowiedzieć najnowszą historię Polski wykorzystując nowatorskie rozwiązania tak, aby była ona ciekawa i interesująca dla młodzieży. Nasza fundacja będzie angażować się w przedsięwzięcia muzyczne, wydawać płyty i książki, opowiadać historie żołnierzy nie tylko wyklętych – mówi Tymoteusz Pruchnik, prezes Fundacji PGNiG im. Ignacego Łukasiewicza.

Projekt realizowany przez PGNiG „Rozgrzewamy Polskie Serca” jest częścią strategii rządu PiS, w którym także sektor gospodarczy ma wspierać ważne projekty dla pamięci o minionych czasach i kształtować postawy patriotyczne. – Podstawową zasadą w biznesie jest spłacanie swoich zobowiązań. Tym wielkim naszym wspólnotowym zobowiązaniem jest podziękowanie tym, którzy byli przed nami – mówi Janusz Kowalski, wiceprezes zarządu PGNiG.

W ramach tego projektu udało się pozyskać pieniądze na dokończenie filmu „Historii Roja” oraz zorganizować konferencję, w której wzięli udział kombatanci. Teraz ukazał się film „Wola 1935”, który w ostatnich scenach pokazuje warszawską gazowanię, która była ważnym i nowoczesnym zakładem w przedwojennej Warszawie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sejm ustanowi nowe święto państwowe

2018-07-18 12:37

lk / Warszawa (KAI)

Komisja kultury i środków przekazu zatwierdziła w środę projekt ustawy ustanawiającej w dniu 14 kwietnia nowe święto państwowe - Święto Chrztu Polskiego. Ma ono upamiętniać faktyczny początek polskiej państwowości, nie będzie jednak dniem wolnym od pracy. Wkrótce projektem zajmie się Sejm.

Artur Stelmasiak

Projekt zainicjowany przez niezrzeszonego posła Jana Klawitera wpłynął do Sejmu w marcu ub. roku. Podpisało się pod nim 34 posłów różnych ugrupowań, od PiS i Kukiz`15 po PSL oraz parlamentarzyści nieprzynależący do żadnego z klubów lub kół.

Na środowym posiedzeniu komisji kultury i środków przekazu posłowie debatowali nad preambułą projektu (jest w niej mowa o doniosłości decyzji Mieszka I) i dokonali jego uproszczenia do trzech artykułów.

W projekcie ustawy można przeczytać, że Chrzest Polski, dokonany 14 kwietnia 966 roku, był kluczowym wydarzeniem w dziejach naszego narodu i państwa, dlatego zasługuje na upamiętnienie ustanowieniem w tym dniu święta państwowego.

"Poza wymiarem religijnym miał również wymiar strategiczny i polityczny. Dzięki niemu nasza Ojczyzna dołączyła do rodziny narodów europejskich, do kręgu cywilizacji Zachodniej Europy. Bez tego wydarzenia trudno sobie wyobrazić naszą kulturę i tożsamość" - czytamy w uzasadnieniu złożenia projektu.

Wnioskodawcy projektu ubolewają jednak, że Chrzest Polski jest "praktycznie nieobecny w powszechnej świadomości naszego społeczeństwa".

"Dlatego dzisiaj, w dobie kruszenia podstaw, na których zbudowany jest nasz byt narodowy i państwowy, w dobie niepewności i obawy o naszą przyszłość, o jutro naszych dzieci, powinniśmy pamiętać o rocznicy Chrztu Polski" - stwierdzono w uzasadnieniu projektu.

Autorzy projektu wyrażają też nadzieję, że dzień 14 kwietnia stanie się okazją do zadumy i refleksji nad odpowiedzialności za naszą przyszłość. "Niech odwaga i dalekowzroczność Mieszka I będzie inspiracją dla naszych polityków" - brzmi uzasadnienie.

Jakkolwiek 14 kwietnia byłby dniem święta państwowego, to nie stałby się w zamyśle autorów projektu dniem wolnym od pracy. Jego ustanowienie nie skutkowałoby zatem zwiększeniem kosztów finansowych - obciążeniem budżetu państwa lub budżetów samorządów.

"Zachęca jedynie obywateli polski do refleksji i wywieszenia w tym dniu flag biało-czerwonych" - napisano w uzasadnieniu projektu.

Sprawozdawcą projektu na sali plenarnej będzie poseł Dariusz Piontkowski (PiS).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Nie tchórz, nie lizus – normalny człowiek!

2018-07-19 13:19

Agata Iwanek

Mijają lata, a pamięć trwa nadal. Dzięki niej osoby, które odeszły, są wiecznie żywe – żyją we wspomnieniach innych.

Agata Iwanek

W środę 18 lipca w kościele Najświętszej Maryi Panny na Piasku została odprawiona Eucharystia w 30. rocznicę śmierci ks. prof. Juliana Michalca – proboszcza parafii na Piasku w latach 1969-1983. Na koncelebrowanej Mszy św. pojawili się księża profesorowie, którzy znali osobiście księdza Michalca. Swoją obecnością chcieli wyrazić wdzięczność za dar spotkania z nim. Kapłan został zapamiętany jako wybitny filozof, duszpasterz, ale przede wszystkim mężczyzna z ogromnym darem słowa: „Podeszło się do Michalca z jakimś problemem, a odpowiedź wracała natychmiast, jak piłka ping-pongowa! Jego słowa były jak pociski. Celnie wymierzone i trafione tam, gdzie trzeba” - wspominał w trakcie homilii ksiądz Jerzy Klichta. Według księdza Jerzego profesor Michalec oznaczał się niezwykłą dyscypliną słowa, wiedzą i odwagą. - To była perła Wrocławia lat pięćdziesiątych, sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Nie tchórz, nie lizus – normalny człowiek! A w tym wszystkim autentyczny, co chyba jest najtrudniejsze – dodał na koniec kaznodzieja.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem