Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Plecak pełen wrażeń

2018-07-04 11:10

Agata Iwanek
Edycja wrocławska 27/2018, str. VI-VII

Agnieszka Bugała

Kiedy pociecha zaczyna czytać samodzielnie, rodzic czuje się zwolniony z obowiązku głośnego czytania. To wielka szkoda, ponieważ to m.in. przez wspólne czytanie (nawet tym starszym) powstaje więź, dzięki której można obserwować reakcje swojego dziecka, poznawać je, wspólnie rozwiązywać problemy, a także rozmawiać o jego emocjach i odczuciach. O tym, jak odpowiednio dobrać literaturę dla najmłodszych i jakie książki warto włożyć do plecaka na czas wakacyjnych podróży, opowiedzą Genowefa Surniak, wicedyrektor Zespołu Szkół Animatorów Kultury we Wrocławiu, oraz Dorota Szczęśniak, nauczyciel Zespołu Szkół Animatorów Kultury we Wrocławiu

Uwaga, postój

„Współczesne dzieci są bardzo zmęczone. Odpowiada za to hałas, chaos, bałagan, a przede wszystkim pośpiech. Pomocne mogą tu być odpowiednio dobrane teksty, jak np. bajki relaksacyjne. Są to krótkie teksty, które pomagają dzieciom odpocząć, oderwać się od zabieganej rzeczywistości. Ważne jest to, aby czytać je razem z najmłodszymi – radzi pani Genowefa – w efekcie obie strony czerpią z tego korzyść, ponieważ rodzice także potrzebują tej chwili wytchnienia”. Warto zaufać tej wskazówce i w okresie wakacyjnym (ale nie tylko) zaopatrzyć się w serię, którą polecają nasze rozmówczynie. Kraina Uważności to lekarstwo na pośpiech. „Rodzic powinien przy tym cyklu poświęcić dziecku czas na spokojne, wspólne czytanie i rozmowę.

Wakacyjny niezbędnik

W Zespole Szkół Animatorów Kultury we Wrocławiu przez lata zgromadzono ciekawy i obszerny zbiór literatury dla dzieci i młodzieży. Specjalnie z niego konkretne pozycje polecają czytelnikom „Niedzieli” mgr G. Surniak – ekspert Ministerstwa Edukacji Narodowej z ramienia Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w zakresie bibliotekarstwa oraz mgr D. Szczęśniak – dyplomowany nauczyciel – bibliotekarz. Ufając autorytetom, możemy bezpiecznie wręczyć dziecku wybraną książkę z poniższej listy.

- „Mapy” autorstwa Aleksandry i Daniela Mizielińskich. Zabiorą w podróż dookoła świata zarówno maluchy, młodzież jak i dorosłych.

Reklama

- Seria „Ulica Czereśniowa”, autorstwa Rotraut Susanne Berner, to książki bez słów, które zawierają mnóstwo barwnych i absorbujących elementów rozwijających kreatywność. Przeznaczone dla najmłodszych, jednak czytelnik w każdym wieku będzie miał frajdę, odnajdując nowe, zaskakujące szczegóły i tworząc własne opowieści.

- Lotta Olsson i „Dziwne zwierzęta”. Książka poruszająca problem inności, w sposób filozoficzny mówiąca o sile i pięknie tkwiącym w każdym z nas. Dla nieśmiałych zarówno dla tych dużych, jak i dla tych małych.

- „Siedmiu wspaniałych i sześć innych, nie całkiem nieznanych historii”, autorstwa Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel, to opowiadania o niełatwej rzeczywistości pokazane w humorystyczny sposób.

- „PAX” Sary Pennypacker – historia o tym, jak odnaleźć się w nowej sytuacji, jak stawiać czoła nieznanej rzeczywistości, ale także o sile prawdziwej przyjaźni.

- Niezawodna seria „Mikołajek” autorstwa René Goscinny’ego. Warto przeczytać, „no bo co w końcu, kurczę blade!”. 

- Jako bibliotekarze z wieloletnim doświadczeniem, nasze rozmówczynie polecają również wszelkiego rodzaju Picture booki – książki obrazkowe, w których nie ma tekstu, bądź jest go bardzo mało. Mogą być one inspiracją do tworzenia własnych historii. Świetnie sprawdzą się także dla dzieci, które jeszcze nie potrafią czytać.

Z mapą łatwiej do celu

Jak dobrać odpowiednią książkę i jak zachęcić dziecko do czytania? Oto kilka przydatnych porad.

- Po pierwsze czytać!

- Najlepiej szukać książek dla dzieci w sprawdzonych źródłach, np. tylko na wiarygodnych stronach internetowych (Złota Lista ze strony Cała Polska Czyta Dzieciom, Biblioteczka-apteczka, czasdzieci.pl, Polska Sekcja IBBY)

- Dorosły nie powinien dawać dziecku książki, której sam nie przeczyta.

- Z doświadczenia naszych ekspertek wynika, że warto znaleźć takie wydawnictwa, którym się ufa. Dla nich jest to np. Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Zakamarki, Dwie Siostry, Media Rodzina. Ta sama zasada dotyczy autorów.

- Dzieci przyzwyczajają się do bohatera/bohaterki, więc warto kupować dzieciom książki z tej samej serii.

- Książkę powinno się traktować jako coś atrakcyjnego – pani Dorota przypomina, aby nie karać dzieci czytaniem. Książka to nagroda, a w szczególności ta czytana wspólnie.

- Pierwsza nauka czytania – „robienie tego przy rodzicach wytykających błędy, to niezbyt dobra praktyka. Czytanie kojarzy się wtedy z czymś nieprzyjemnym. Przy pierwszym kontakcie z czytaniem najlepiej pozwolić dziecku po cichutku czytać swojej ulubionej przytulance, która nie będzie oceniała, a wiernie słuchała” – słuszna wskazówka pani Genowefy.

Książka to doskonały pomysł na wakacyjną nudę. Należy jednak pamiętać o tym, że musi być odpowiednio dobrana, aby mogła spełnić swoją funkcję. Książka uczy, książka bawi, książka leczy. Książka czyni cuda. Wystarczy po nią sięgnąć. Według pani Doroty, przy wyborze należy zaufać swojej intuicji, w końcu kto jak nie rodzic najlepiej zna swoje dziecko. W razie powstania wątpliwości, można skonsultować się także z biblioterapeutą, bajkoterapeutą czy animatorem czytelnictwa, a nawet z psychologiem. Nauczycielki Zespołu Szkół Animatorów Kultury we Wrocławiu, w którym kształci się takich specjalistów, podkreślają misję tych zawodów. Dziś nie wszystkie księgarnie spełniają swoją pierwotną funkcję. Niestety, zaczęły być bardziej zwykłymi sklepami, niż miejscami, w których można dostać przydatne wskazówki odnośnie doboru książek. Oczywiście, nie wszędzie tak jest, a szukać porad możemy naprawdę w przeróżnych miejscach, np. także w bibliotekach.

Drodzy rodzice, zadbajcie o to, aby w wakacyjnych plecakach Waszych dzieci zagościły rzeczy niezbędne, a więc doskonałe książki, i aby na czas wakacji szkolne podręczniki ustąpiły im miejsca na półkach.

Tagi:
książka młodzi dzieci czytelnictwo

Bp Przybylski: skąd bierze się ten strach, który wmawia, że Bóg chce położyć łapę na naszym życiu

2018-11-18 14:26

Magda Nowak

„Duch może więcej” – o tym przekonali się ci, którzy 17 listopada przybyli na spotkanie ewangelizacyjne Kana Młodych zorganizowane w Hali Sportowo-Widowiskowej „Polonia” w Częstochowie. Do uczestnictwa w tym ważnym dla lokalnego Kościoła wydarzeniu zaproszeni zostali młodzi z całej archidiecezji częstochowskiej. Przyjechali, aby wspólnie uwielbiać Boga, słuchać Słowa Bożego, doświadczyć jedności Kościoła, którego są nie tylko częścią, ale przede wszystkim przyszłością. Gośćmi specjalnymi spotkania byli: aktor Adam Woronowicz, polska biegaczka narciarska Sylwia Jaśkowiec i ks. Rafał Jarosiewicz. Z młodymi na modlitwie trwali pasterze archidiecezji częstochowskiej: abp Wacław Depo i bp Andrzej Przybylski, a także duża grupa kapłanów i katechetów.

Magda Nowak/Niedziela

O ogromnej, ojcowskiej miłości Boga, który nigdy nie zostawia, i zawsze czeka z otwartymi ramionami na swoje ukochane dziecko, mówił Adam Woronowicz: – Zaufajcie! Nie bójcie się. Rzućcie się w Jego objęcia. On nas nigdy nie zostawi samych. A nawet jeśli upadniecie, to nie dajcie sobie wmówić, że jest coś, co was może oddzielić od Jego miłości. Nic nie jest w stanie oddzielić nas od Jego miłości, nic! Ani życie, ani śmierć. – Jeżeli tutaj dzisiaj na tej sali siedzą w przyszłości wspaniali prawnicy, lekarze, może jakiś aktor, aktorka, ksiądz, siostra zakonna, to zmieniacie świat, zmieniacie oblicze ziemi – powiedział aktor – Jesteście iskrami Boga. Jesteście powołani do tego, aby iść i zapalić świat.

Zobacz zdjęcia: Kana Młodych

Sylwia Jaśkowiec podczas świadectwa opowiedziała, jak toczyła się jej kariera zawodowa, jak sport stał się dla niej bożkiem, i jak Jezus odnajdywał ją w czasie, gdy doznawała kontuzji. To były, jak mówi, punkty zwrotne, przez które Pan Bóg upominał się o jej serce. – Życie z Jezusem jest wielką przygodą. Nie zawsze jest pięknie, kolorowo, ale w tym wszystkim warto trwać i walczyć o Chrystusa w życiu – zapewniła narciarka. – Stawiam na młodych, na radość wiary, ale też na wytrwałość w zawodach, jakimi jest dojście do świętości każdego z nas – podkreśliła.

Ks. Rafał Jarosiewicz mówił o sakramencie pokuty. – Nie chodźcie do spowiedzi, jeśli ma to być byle jaka spowiedź – prosił – Jeżeli spowiedź to tylko prawdziwa, ponieważ nieprawdziwa spowiedź powoduje, że jesteś jeszcze dalej od Jezusa i jeszcze bardziej masz porąbane życie.

Konferencję do młodych wygłosił również bp Andrzej Przybylski. Wraz ze słuchaczami zastanawiał się, dlaczego nie podejmujemy decyzji pójścia za Chrystusem, choć wiemy, że jest dobry i że ma dla nas naprawdę najlepszy plan. Pytał skąd bierze się ten strach, który wmawia, że Bóg chce położyć łapę na naszym życiu, że nas obciąży, gdy położy na nas ręce. – Bóg kładzie na nas ręce, abyśmy mogli w tych rękach wzlecieć ku niebu – przekonywał.

Po świadectwach przyszedł czas na wspólne uwielbienie, modlitwę wstawienniczą i adorację Najświętszego Sakramentu. Na środku sali przygotowano dekorację obrazującą gorejący krzew. Na nim umieszczono otwarte Pismo Święte, a w czasie dalszej modlitwy na podwyższeniu kapłan ustawił monstrancję. Przybycie Jezusa Eucharystycznego odbyło się w uroczystej procesji, której towarzyszył orszak tancerek.

Centralnym punktem spotkania była Msza św. odprawiona pod przewodnictwem metropolity częstochowskiego abp. Wacława Depo. – Czy można znaleźć Jezusa poza Kościołem? Jezus nie powołał Kościoła doskonałego, ale powołał tych, których chciał – zaznaczył w homilii arcybiskup – Dziękujemy dzisiaj Bogu za fundament budowania przyszłości i głębokiej więzi z Nim na wieki i we wspólnocie, którą również dzisiaj tu stanowimy.

Spotkanie Kana Młodych było przede wszystkim dziękczynieniem za październikowy Synod Biskupów nt. młodzieży. Papież Franciszek wyraził wtedy życzenie, aby synod przeniósł się dalej, na tereny diecezji, parafii, na ruchy i stowarzyszenia. Dlatego na zakończenie spotkania abp Wacław Depo pobłogosławił kilkudziesięciu młodych i posłał ich do wspólnot parafialnych, aby zapalali wiarą swoich rówieśników.

– To spotkanie rozbudzi w małych promyczkach ogień – mówi z przekonaniem Paweł Kotas, 29 lat i dodaje – Nasze świadectwo jest najważniejsze. – Jesteśmy młodym Kościołem. Jest w nas bardzo duży potencjał. I jeśli ludzie zobaczą nas, to zobaczą, że młody Kościół nadal istnieje – dodaje 24-letni Mateusz Popielarz, a Daniel Maciągowski, 22 lata, podsumowuje: – Bóg chce mnie prowadzić, tylko oczekuje, żebym Mu zaufał. Jeżeli zgodzę się żyć zgodnie z Jego wolą, to On zrobi z mojego życia naprawdę piękne Boże dzieło.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

62-letnia kobieta matką: wola jednostki a dobro dziecka

2018-11-17 17:24

vaticannews / Rzym (KAI)

Kobieta nigdy nie powinna czuć się stara. Nie ma idealnego wieku na rodzenie dzieci. Lekarze powiedzieli mi, że rodziłam jak 20-latka – wyznała po porodzie 62-letnia samotna rzymianka, która na starość postanowiła zostać matką. W klinice w Albanii został jej wszczepiony cudzy embrion.

Pixabay.com

Na pytanie o perspektywy dziecka, wychowywanego przez samotną i starą matkę, odpowiada, że jej wystarczy, jeśli będzie z córką do 18 roku życia. Potem pójdzie już sama, bo dzieci muszą być samodzielne. Na swoje usprawiedliwienie dodaje, że niestabilna sytuacja zawodowa utrudnia kobietom podjęcie decyzji o macierzyństwie. Teraz, kiedy nadchodzi emerytura, czuję się pewniej – dodaje kobieta.

Ekstrawaganckie macierzyństwo 62-letniej kobiety wzbudziło we Włoszech falę oburzenia u obrońców dzieci. Prof. Alberto Gambino, prorektor Uniwersytetu Europejskiego w Rzymie, a zarazem przewodniczący Stowarzyszenia Nauka i Życie zauważa, że przypadek ten jest emblematyczny dla panującej dzisiaj w Europie tendencji, kiedy absolutyzuje się wolę jednostki, kosztem dobra najsłabszych.

"Z czysto naukowego punktu widzenia takie macierzyństwo jest oczywiście możliwe. Jednakże kwestią podstawową jest tu dobro dziecka. Warunki egzystencji w pierwszych latach życia. Człowiek po przekroczeniu pewnego wieku nie ma już tych samych możliwości rodzicielskich, co wcześniej – powiedział Radiu Watykańskiemu prof. Gambino. – Druga kwestia to fakt, że to dziecko będzie miało tylko jednego rodzica. We Włoszech osoby samotne nie mogą korzystać z takich technik prokreacji. Mogą się o nie ubiegać tylko pary. A zatem jest to jeden z tych przypadków, w których nauka jest w stanie coś zrobić, ale wartość ludzkiej egzystencji odradza takie rozwiązanie. Jedyny aspekt pozytywny w całej tej sprawie to fakt, że był to tak zwany embrion nadliczbowy, pozostawiony przez jakąś parę w Albanii. To stawia nam kolejne pytanie natury etycznej. Co zrobić z tymi nadliczbowymi embrionami? Mają pozostać zamrożone w azocie w nieskończoność, a może zaczniemy się zastanawiać, czy w innych przypadkach, nie takich jak ten, byłaby możliwość adopcji takich embrionów?" - powiedział Radiu Watykańskiemu prof. Gambino.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święta Cecylia - patronka muzyki kościelnej

2018-11-19 14:11

Teresa Sotowska / Warszawa (KAI)

Kościół wspomina 22 listopada św. Cecylię, której imię - według "Złotej legendy" Jakub de Voragine'a - wywodzi się od określenia "Caeli Lilia" (lilia niebios). Kult św. Cecylii szeroko się rozpowszechnił, a od czasów średniowiecza jest patronką muzyki kościelnej.

GRAZIAKO
Bazylika katedralna Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Sandomierzu - posąg św. Cecylii

Pochodząca prawdopodobnie z V wieku legenda głosi, że Cecylia żyła na przełomie II i III wieku w zamożnej rodzinie w Rzymie. Już we wczesnej młodości złożyła ślub czystości, toteż gdy rodzice wydali ją za mąż za pogańskiego młodzieńca Waleriana, w noc poślubną powiedziała mu o tym dodając, że strzeże jej potężny Anioł. Gdy Walerian chciał zobaczyć tego Anioła, Cecylia poradziła mu, by się ochrzcił. Poprosił więc papieża Urbana I (222-230) o chrzest, po czym ujrzał Anioła, który Cecylii i jemu nakładał na głowy wieńce z rajskich róż i lilii. Wkrótce potem ochrzcił się jego brat Tyburcjusz.

Całą trójka otaczała troskliwą opieką prześladowanych chrześcijan, aż w końcu sami zostali skazani na śmierć. Walerianowi i Tyburcjuszowi ścięto głowy, a Cecylię chciano udusić w gorącej kąpieli. Kiedy to się nie udało, kat na próżno usiłował trzema uderzeniami topora odciąć głowę świętej. Zmarła w trzy dni później, 22 listopada 230 r., na skutek odniesionych obrażeń.

Papież Urban kazał pochować Cecylię w centrum katakumb Kaliksta. W 821 r. na polecenie papieża Paschalisa I doczesne szczątki Cecylii przeniesiono do kościoła noszącego jej wezwanie na Zatybrzu, wzniesionego na fundamentach jej domu rodzinnego. Podczas przebudowy świątyni w 1599 r. znaleziono nietknięte zwłoki Cecylii, co uwiecznił w 1600 r. rzeźbiarz Stefano Maderna. Jego rzeźba, przedstawiająca leżącą św. Cecylię z zawiązanymi oczami i rękami, znajduje się do dziś w głównym ołtarzu kościoła na Zatybrzu, a jedna z pierwszych kopii - w katakumbach Kaliksta.

Od początku średniowiecza św. Cecylia jest patronką muzyki, muzyków, śpiewaków i budowniczych instrumentów, a także poetów. Ma to źródło w mylnym odczytaniu pochodzącej z VIII w. treści antyfony oficjum godzin ("Cantantibus organis Caecilia virgo in corde sua soli Deo decantabat dicens" - Gdy zabrzmiały instrumenty, w swoim sercu dziewica Cecylia śpiewała tylko Panu). Dlatego św. Cecylia przedstawiana jest w sztuce sakralnej m.in. przy organach, ale też z innymi instrumentami muzycznymi. Niekiedy w sztuce przedstawiana jest wraz z Walerianem, czasem też z ranami na szyi.

Ku jej czci powstawały bractwa i towarzystwa muzyczne: w 1584 r. powstało w Rzymie "Fraternitá dedi musici", których patronami była Matka Boska oraz święci Grzegorz i Cecylia. Kontynuacją tego bractwa jest istniejąca do dziś Akademia św. Cecylii. W Londynie istniało w latach 1785-1861 Caecilian Society. W 1868 r. bawarski muzyk Franz Xaver Witt założył w Bamberdze Ogólnoniemieckie Towarzystwo im. św. Cecylii, które kształci muzyków do pracy w kościele oraz wydaje literaturę i muzykę kościelną. Od 1870 r. towarzystwo to jest organizacją na prawie papieskim i od pewnego czasu ma siedzibę w Ratyzbonie jako "Cäciliednverband" troszcząc się - zgodnie z odnowionymi w 1991 r. statutami - o "sprawy muzyki kościelnej w duchu apostolstwa przez muzykę". Ponadto znane są utwory muzyczne - "ody ku czci św. Cecylii" - m.in. G.F. Händla. Z uroczystością Cecylii wiązano festiwale muzyczne od XVI w. we Francji, od XVII w. - w Anglii i od XVIII w. - w Niemczech.

W sztuce polskiej postać św. Cecylii występuje rzadko. Jest to m.in. posążek renesansowy w kościele św. Idziego w Krakowie, namalowany przez Guercina obraz z XVII w. w katedrze poznańskiej, czy XVII-wieczny obraz ołtarzowy w kościele parafialnym w Janowie Lubelskim, który przedstawia scenę koronowania Cecylii i Waleriana wiankami róż. Pielęgnowanych jest natomiast wiele wydarzeń muzyki sakralnej, którym patronuje św. Cecylia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem