Reklama

Arche Hotel

Rozmowy Z Niedzielą

Biskup i ludzie wspólnie budują Kościół

2018-06-13 10:08

Anna Buchar
Edycja wrocławska 24/2018, str. IV

Agnieszka Bugała
Abp Józef Kupny

Anna Buchar: – Już w najbliższą sobotę przeżywać będziemy rocznicę ingresu Księdza Arcybiskupa do wrocławskiej katedry. Jak się Ekscelencja u nas czuje, czy pięć lat wystarczyło, by rozpoznał Arcybiskup serce kościoła wrocławskiego?

Abp Józef Kupny: – Od samego początku starałem się jak najlepiej poznać archidiecezję. To był mój priorytet. Dlatego ogromnie cieszę się, że udało mi się dotrzeć do każdego dekanatu, spotkać z każdym księdzem, który posługuje w diecezji i porozmawiać o tym, czym żyją nasze parafie. Ogromnie dużo dały mi także rozmowy z przedstawicielami ruchów, stowarzyszeń, wspólnot czy różnych grup działających w parafiach. Nigdy nie jest i nie będzie tak, by człowiek mógł powiedzieć, że wie już wszystko, jednak myślę, że dobrze poznałem Dolny Śląsk, charakter i specyfikę tego regionu, problemy, którymi żyją wierni oraz ich pobożność, religijność i wrażliwość na drugiego człowieka. Znam także i staram się kontynuować to, co wypracowali moi poprzednicy. Odpowiadając na znaki czasu, podejmujemy także nowe inicjatywy.

– Jakie inicjatywy Ksiądz Arcybiskup ma na myśli?

– Cieszę się przede wszystkim z ożywienia duszpasterstwa ludzi pracy i z ich spotkań w Henrykowie, a także z każdej inicjatywy, która daje okazję do tego, by młodzi ludzie brali odpowiedzialność za Kościół. Myślę tutaj o spotkaniach na Ślęży, uroczystym świętowaniu Niedzieli Palmowej czy obradach diecezjalnego Parlamentu Młodzieży. Od kilku lat podejmujemy działania, by integrować wszystkie szkoły katolickie, działające na naszym terenie. Wyrazem tego jest m.in. wspólna inauguracja roku szkolnego, którą przeżywamy zawsze w pierwszych dniach września. Ponadto w ciągu pięciu ostatnich lat w naszej diecezji nie brakowało wielu innych ważnych i spektakularnych wydarzeń. Możemy zaliczyć do nich: akt zawierzenia archidiecezji Bożemu Miłosierdziu, obchody 750-lecia kanonizacji św. Jadwigi, zaangażowanie Dolnoślązaków w akcję Dar dla Aleppo, czy przeżycia związane ze Światowymi Dniami Młodzieży.

– Na słowa zawołania wybrał Ksiądz Arcybiskup „Chrystus nas umiłował” i tę prawdę głosi wiernym. W tym zawołaniu zawarte jest zobowiązanie do miłości bliźniego. Troska o ubogich to jeden z priorytetów duszpasterskich Metropolity?

– Miłość bliźniego i wypływająca z niej troska o ludzi słabych, chorych czy potrzebujących pomocy to priorytet w życiu każdego chrześcijanina. Przypominał nam o tym papież Franciszek, szczególnie w Roku Miłosierdzia, mówiąc, że w naszych ustach słowo „miłość” nie może być jedynie abstrakcją. Zawsze ma się przekładać na konkretne czyny, decyzje i działania. Tego uczył Chrystus i słów, które zawarłem w swoim zawołaniu biskupim nie można nigdy odrywać od innej wypowiedzi Pana Jezusa. Brzmi ona: „miłujcie się wzajemnie, jak ja was umiłowałem”. Łatwo jest pozostać na poziomie tego, że Chrystus nas umiłował, jednak ta miłość wymaga, bym czując się kochany przez Boga, taką samą miłością kochał bliźniego. W wymiarze praktycznym w ostatnim czasie odnotowaliśmy znaczne zwiększenie ilości inicjatyw podejmowanych przez diecezjalną Caritas. Ta kościelna instytucja każdego dnia podejmuje szereg działań, by odpowiadać na potrzeby ubogich. Myślę tutaj o takich inicjatywach, jak Wyprawka dla Żaczka, Talent Miłosierdzia czy o paczkach przygotowywanych dla tysięcy dolnośląskich rodzin z okazji świąt.

– A jakie ma Ekscelencja plany i nadzieje na przyszłość?

– Biskup ma jedno zadanie – prowadzić powierzony sobie lud do zbawienia i przekonywać wszystkich, by nie bali się być świętymi. Wskazał na to papież Franciszek w adhortacji „Gaudete et exsultate”, pisząc, że lubi dostrzegać świętość w cierpliwym ludzie Bożym. Wymienia tutaj Ojciec Święty rodziców, którzy z wielką miłością pomagają dorastać swoim dzieciom, mężczyzn i kobiety, pracujących, by zarobić na chleb, ludzi chorych i starszych, którzy nadal się uśmiechają i określa ten rodzaj świętości „świętością z sąsiedztwa”. W budowaniu i umacnianiu tej świętości w naszych parafiach widzę zadanie dla naszego Kościoła. Oczywiście nikogo nie zaniedbując, ani nie faworyzując w dzisiejszym kontekście szczególnie musimy skoncentrować się na duszpasterstwie młodzieży, ruchów i wspólnot, a także małżeństw i rodzin. Świeccy przekonani o swojej roli w ewangelizacji są bogactwem każdej parafii. Dzięki nim Kościół może prowadzić dialog ze światem. Jeżeli mowa o tych najbliższych planach, to już wkrótce świętować będziemy 50-lecie Papieskiego Wydziału Teologicznego, a 24 czerwca święto patrona naszego miasta. W czerwcu kumulują się różne uroczystości, w które pięknie wpisuje się także rocznica mojego ingresu. Chciałbym przy okazji serdecznie podziękować wszystkim wiernym naszej archidiecezji, za ich miłość do Boga, każdy wyraz troski o nasze wspólnoty oraz za to, że każdego dnia na nowo podejmują wysiłek budowania Kościoła wrocławskiego.

Tagi:
wywiad

Lubię oddawać siebie

2019-01-16 11:02

Z Kamilem Bednarkiem rozmawia Agnieszka Bugała
Niedziela Ogólnopolska 3/2019, str. 54-57

Sukces może zmienić ludzkie serce i przyjaciół wokół – ale on sobie z tym poradził. Jest niekwestionowaną gwiazdą polskiej sceny muzyki reggae. Pisze, komponuje, wciąż się uczy. I ścisza głos, gdy mówi o domu, o przyjaźni, miłości i... o babci

Agnieszka Bugała

AGNIESZKA BUGAŁA: – Kamil, już niebawem, bo 1 lutego premiera płyty „MTV Unplugged”. Dołączyłeś do listy niewielu artystów, którzy dostali szansę nagrania swoich utworów w aranżacjach akustycznych.

KAMIL BEDNAREK: – To było dla mnie i zespołu muzyczne wyzwanie i wyróżnienie, bo rzeczywiście, nie każdy dostaje propozycję realizacji takiego projektu. Zmobilizowaliśmy się, włożyliśmy mnóstwo pracy – odbyło się aż 40 prób, by wszystko brzmiało dobrze – i ten wysiłek się opłacał. Dzięki temu byliśmy przygotowani, choć nie ukrywam, że nigdy jeszcze nie czułem tak ogromnego stresu przed koncertem. Dzięki temu, jeśli chodzi o tremę, znów przesunęła mi się granica strachu. Mimo że gram już od 10 lat, to zdarzało się, że stres się pojawiał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 6/2003

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

TVP1 wyemituje film „Helenka” o polskiej wolontariuszce, zamordowanej w Boliwii

2019-01-22 19:47

TVP, aw / Warszawa (KAI)

25 stycznia o godz. 22.35 telewizyjna Jedynka zaprasza na premierę filmu dokumentalnego pt. „Helenka”. Bohaterką obrazu jest zamordowana 24 stycznia 2017 r. Helena Kmieć, 26-letnia świecka misjonarka, która pojechała do Cochabamby w Boliwii opiekować się dziećmi w Ochronce prowadzonej przez siostry Służebniczki.

Fundacja Heleny Kmieć

Film “Helenka” opowiada historię dziewczyny, która inspirowała i zapalała każdego, kogo spotkała. Trudno było za nią nadążyć. Dopiero po śmierci okazało się, jak wielu osobom pomagała, a ogrom jej zaangażowania zaskoczył nawet rodzinę i najbliższych. Jej niezwykle intensywne życie, pełne planów, choć zostało brutalnie zakończone, nadal przynosi owoce dobra. Jest wzorem życia pełnego pasji i radości. Jej postać fascynuje coraz większą rzeszę młodych ludzi. Wspólnoty katolickie, a nawet drużyny harcerskie, biorą ją sobie za patronkę.

Prezydent Polski Andrzej Duda odznaczył Helenę Kmieć pośmiertnie Złotym Krzyżem Zasługi. Na pogrzebie misjonarki byli przedstawiciele rządu, a Mszy świętej pogrzebowej przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz. Uroczystość pogrzebowa miała charakter państwowy.

Film dokumentalny realizowany był w Polsce i Boliwii. Ekipa Telewizji Polskiej spotkała się

z rodzicami, siostrą, chłopakiem, duszpasterzem, a także znajomymi Heleny.

Zdjęcia do filmu nagrywane były m.in. w Libiążu, rodzinnej miejscowości Heleny Kmieć, w Gliwicach, gdzie studiowała, mieszkała i pracowała oraz w Cochabambie w Boliwii, gdzie zginęła. Dzięki unikatowym materiałom wykorzystanym w filmie, widz może ‘towarzyszyć’ Helence od jej dzieciństwa aż po misje w Zambii i Boliwii.

Scenariusz i reżyseria: Julita Wołoszyńska-Matysek

Film dokumentalny „Helenka” 25 stycznia o godz. 22.35 w TVP1

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem